Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki calvin klein. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki calvin klein. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lutego 2012

Czerwony lakier do paznokci Calvin Klein


Moje drogie, pewnie w tym miejscu spodziewałyście się fachowej i profesjonalnej recenzji na temat tytułowego lakieru Calvin Klein, ale prawda jest taka, że ja zupełnie się do tego nie nadaje. Jednak jeśli chcecie poznać moje szczere zdanie na jego temat - jako zwykłej kobiety, która poszukuje idealnego, szybkoschnącego lakieru do codziennego użytku - to serdecznie zachęcam Was do przeczytania tej notki :)


Na samym początku pragnę podkreślić, że jeśli mowa o nieprofesjonalnym stosowaniu lakierów do paznokci to praktykuję go praktycznie od czwartego roku życia, kiedy to jak dobrze pamiętam dostałam swój pierwszy lakier w kolorze soczystego różu!!!! Wydaje mi się, że powinnam to nawet mieć gdzieś utrwalone na zdjęciach z dzieciństwa, a już z całą pewnością na dowód mam w Polsce moją dziecinną kosmetyczkę z tamtych czasów - mój ogromny talizman, w którym po dziś dzień trzymam inne, drobniejsze pamiątki trzymane z sentymentem przez wiele lat. Noooo i proszę wystarczyło wspomnieć o beztroskich czasach, a już popłynęłam z opowiadaniem zamiast skupić się na tym co teraz jest najważniejsze, czyli lakierach! Ja mój CAUGHT RED HANDED 71305 Calvin Klein kupiłam razem z całym zestawem kosmetyków tej marki, o którym opowiadałam Wam już w grudniowym filmiku i pisałam kilka razy na blogu. Jednak nigdy do tej pory nie skupiałam się na samym lakierze, a osobiście myślę, że warto! Zwłaszcza teraz przy okazji Walentynek, bo jak podejrzewam 99% z Was miała tego dnia na sobie czerwony lakier, a pozostały 1% to był kolor czarny. Jak to często bywa korzystając z okoliczności tego serduszkowego święta mamy zwykle okazję przetestować na sobie coś zupełnie nowego, zakupionego podczas zakończonych właśnie wyprzedaży lub wyszperanego tylko z myślą o zrobieniu dobrego wrażenia na naszej drugiej połówce. I to właśnie tutaj przechodzimy do sedna sprawy, bo jakże uda się nam zrobić dobre wrażenie, jeśli nie będziemy wystarczająco piękne? Ok wiem, że wiele z Was może w tym momencie rozpocząć ciekawą polemikę, ale pamiętajmy przede wszystkim, że jesteśmy na blogu modowym, więc z ręką na sercu i z dala od oschłych komentarzy mężczyzn przyznajmy się do tego jak bardzo zależy nam na idealnym wyglądzie :) To miłe prawda? A teraz skoro już odetchnęłyśmy z ulgą to przypomnijmy sobie te wszystkie momenty, gdy marudziłyśmy na kolejny z rzędu lakier, który miał zbyt rzadką konsystencję, był papkowaty, tworzył dziwne pęcherzyki lub co gorsze wysychał po 10 minutach bezczynnego czekania przed telewizorem. Straszny horror, prawda? Właśnie dlatego postanowiłam polecić Wam moje najnowsze okrycie! Ten lakier wydaje się być idealny! Jego cieniutka powłoka potrafi utrzymywać się na moich paznokciach przez całe cztery (w porywach pięć) dni, a to przy wychowywaniu małego dziecka, codziennym zmywaniu, gorących kąpielach i licznych pracach domowych jest prawdziwym osiągnięciem. Dodam tylko, że nigdy nie mam w zwyczaju korzystać z żadnych ulepszaczy, nawilżaczy, wysychaczy lub utwardzaczy, bo ich nawet nie mam. Hmmmm a może polecicie mi jakieś na przyszłość? :)


Może zadajmy sobie jeszcze pytanie jak to jest, gdy malując paznokcie bardzo się spieszymy przed wyjściem? W tych gorszych przypadkach zdarza się czasami kompletna wpadka, gdy staramy się ukryć jakieś bardzo widoczne niedociągnięcia siedząc np. przy jasno oświetlonym stole w restauracji. Mogę Wam tylko współczuć jeśli macie podobne doświadczenia. Oczywiście ktoś inny uzna, że same jesteście sobie winne, bo mogłyście najpierw przetestować ten lakier kilka dni wcześniej i przekonać się o tym jak długo schnie, albo najnormalniej w świecie zastosować jeszcze jedną warstwę bezbarwnego utwardzacza, ewentualnie takiego magicznego przyspieszacza do schnięcia płytki właśnie. ALE ja nie :) Przede wszystkim dlatego, że jako wieloletnia ignorantka w sprawach kosmetyczno-makijażowych zawsze pozostawałam absolutną outsider 'ką pod względem tego co i jak na siebie nałożyć, aby profesjonalnie się umalować. A samo malowanie paznokci wydaje mi się czasami wielką stratą czasu, na którą z reguły decyduje się już w ostatniej chwili. Oczywiście praktycznie zawsze tego żałując ze względu na szybko pojawiające się odciski i zadrapania spowodowane krótkim okresem schnięcia. To takie głupie dziwić się czemu po wyjściu z domu nagle mam poniszczony lakier na paznokciach skoro chwilę wcześniej wkładałam jeszcze buty, zapinałam kurtkę i zamykałam za sobą drzwi na klucz, prawda? Taka już jestem :)

wtorek, 24 stycznia 2012

Kosmetyki marki Calvin Klein

Dzisiaj nastał świetny moment na pokazanie Wam zdjęć moich kosmetyków marki Calvin Klein. Dobrze wiem, że obiecywałam to już w grudniowym filmiku, ale zawsze coś innego odwracało moją uwagę w rezultacie czego dopiero teraz znalazłam czas i odpowiednie oświetlenie na wykonanie tych kilku zdjęć. Dodam tylko, że zupełnie zapomniałam o czerwonym lakierze do paznokci, więc musicie wybaczyć mi jego brak w tym poście. Jeśli jesteście ciekawe szczegółów dotyczących tego zestawu to zapraszam Was do obejrzenia mojego filmiku umieszczonego w dziale Vlog Video Blog, bo tam wypowiedziałam się na ich temat w dość wyczerpujący jak na moje możliwości sposób. Jednocześnie bardzo proszę Was o porady dotyczące kupowania markowych kosmetyków, a dokładniej ich dobrego i sprawdzonego miejsca. Ja swoje kupiłam zupełnie przypadkowo, ale właściwie zastanawiałam się już nad tym czy w internecie są jakieś zaufane strony z podobnymi wyprzedażami i okazjonalnymi zniżkami? Chciałabym kupić sobie jakiś wyjątkowo dobry tusz do rzęs ale ich ceny w przypadku dobrych marek są bardzo często powalające, więc jeśli macie jakieś podpowiedzi to bardzo proszę... :)

P.S. Jeśli jesteście ciekawe jak sprawę wczorajszej anglojęzycznej klawiatury rozwiązał mój mąż to streszczę całą rozmowę do dwóch wyrazów "kopiuj-wklej", bo dosłownie tyle mi poradził za pierwszym razem, gdy poprosiłam go o pomoc. A jak to z mężczyznami zwykle bywa, poskutkowało dopiero za drugim razem i to skutecznie, bo na pasku zadań była taka magiczna ikonka odpowiedzialna za tego typu ustawienia. Polecam sprawdzić jeśli kiedykolwiek spotkacie się z podobnym problemem co ja!